Krzysztof Mecner  |  11.02.2019 godz. 14:17  |   0

Smutne pożegnania


W ostatnich dniach siatkówka poniosła kolejne bolesne straty. Pożegnaliśmy legendarną medalistkę olimpijską Jadwigę Marko-Książek oraz znakomitego arbitra Zygmunta Dawiskibę.

Jadwiga Marko była wieloletnią siatkarką gdańskiej Gedanii. Pochodziła z kolejarskiej rodziny w Pruszczu Gdańskim, gdzie wypatrzył ją działacz Otton Walter. Grała najpierw w B-klasowej rezerwowej drużynie Gedanii, potem w 1958 roku już w pierwszym zespole. Jej talent się rozwijał błyskawicznie. Dostała powołanie do młodzieżówki, w 1960 pojechała na swój pierwszy wielki turniej, jakimi były mistrzostwa świata w Brazylii, gdzie objawiła się siatkarskiemu światu rewelacyjna w tamtych latach drużyna Japonii. Wtedy była jeszcze rezerwową, ale dwa lata później na mistrzostwach świata w Moskwie, zapisała się w pamięci obserwatorów mocnymi atakami i znakomitymi zagrywkami. Wraz z koleżankami zdobyła wówczas brązowy medal mistrzostw świata za drużynami Japonii i ZSRR.

W tym czasie Japończycy podjęli starania, by siatkówkę włączyć do olimpijskiego programu igrzysk w Tokio, także turniej siatkarek (MKOl początkowo wyrażał zgodę tylko na turniej mężczyzn). Te starania zostały uwieńczone powodzeniem. Polki wywalczyły awans po medalu na mistrzostwach świata, i w Tokio uległy jedynie Japonii oraz ZSRR, zdobywając pierwszy w naszej historii olimpijski medal w siatkówce. Cztery lata później na igrzyskach w Meksyku nasz reprezentacja powtórzyła ten wyczyn, ponownie wracając do kraju z olimpijskim medalem. W obu tych kapitalnych osiągnięciach Jadwiga Marko-Książek miała ogromny wkład. W kolekcji ma także tytuł wicemistrza Europy, jaki Polska wywalczyła w 1963. Po zakończeniu kariery została trenerką w Gedanii. Wsławiła się w 1971 wprowadzając jako grający trener drużynę rezerw klubu do II ligi, choć obok niej grały w tym zespole same 17-latki. Potem przez dwa sezony prowadziła także pierwszą drużynę Gedanii.
Marko była niezwykłym przykładem przywiązania do barw klubowych, a Gedanii była „wierna” przez cały czas. W 1963 rozpoczęła studia w warszawskiej AWF i w słynnej drużynie AZS AWF grała przez cztery sezony. W żadnym z nich nie zagrała jednak przeciwko Gedanii, tak była przywiązana do swego klubu. Zmarła w wieku 79 lat, została pochowana w swym rodzinnym Pruszczu Gdańskim.

To nie jedyna przykra wiadomość jaka w lutym się pojawiła. Bardzo mnie zasmuciła śmierć mieszkającego w Szwecji Zygmunta Dawiskibę, o czym zawiadomił mnie Darek Jasiński. Dawiskiba był jednym z najlepszych sędziów na świecie, spotykałem go wielokrotnie na wielkich siatkarskich imprezach, kochał ten sport i potrafił niezwykle barwnie o nim opowiadać. Zresztą bardzo się zaprzyjaźniliśmy, po raz ostatni widziałem Go na mistrzostwach świata w Polsce, gdzie obserwował triumf naszej reprezentacji. Z Polski wyjechał jako nastolatek, osiedlił się w Szwecji, mieszkał w miejscowości Lund.
Jego największym sukcesem w karierze sędziowskiej był jego występ na Igrzyskach Olimpijskich w Seulu w 1988 r. Polaków poza nim w zasadzie nie było, uczestniczył w turnieju siatkarskim jedynie Hubert Jerzy Wagner, który wówczas prowadził reprezentację Tunezji. Pisząc biografię „Kata” rozmawiałem o tym turnieju z Dawiskibą. Miał nawet okazję sędziować jedno ze spotkań reprezentacji Tunezji na tych igrzyskach (miał szwedzkie obywatelstwo) i nawet podarował mi i Grześkowi Wagnerowi płytkę z filmem z tego meczu jaki prowadził Hubert Wagner.

Sędziował na tych igrzyskach też pamiętny mecz USA – Argentyna. Ta ostatnia była fantastyczną drużyną, ale Amerykanie z Karchem Kiraly’m w składzie byli w tych latach nie do pokonania. Jak opowiadał mi Zygmunt Argentyńczycy celowo robili błąd w ustawieniu, chcąc „pokryć” jednego z gorzej przyjmujących graczy, ale ponieważ Argentyńczyk był jednym z najważniejszych działaczy w sędziowskich władzach, nikt im nie ośmielał się tego błędu gwizdać. Zygmunt się ośmielił. Po pierwszej zagrywce od razu gwizdnął im błąd w ustawieniu, za moment ponownie, dopiero wówczas Argentyna ustawiła się we właściwy sposób. To jednak spowodowało wściekłość owego działacza, a pewnie dlatego Zygmunt został odsunięty od sędziowania najważniejszych meczów finałowych. Był wspaniałym, skromnym człowiekiem, wielokrotnie sędziował też pucharowe występy naszych drużyn (np. Mostostalu Kędzierzyn-Koźle), zawsze zresztą obiektywnie. Wielka szkoda. Pozostanie na zawsze w moim sercu.

 

Autorytet w dziedzinie sportu. Wieloletni dziennikarz sportowy. Współpracował z dziennikiem „Sport” oraz był komentatorem meczów siatkówki dla telewizji Eurosport. Autor wielu publikacji poświęconych historii siatkówki, m.in. „Historia siatkówki. Mistrzostwa Europy”.

 
 
Do listy
...

Newsletter

POBIERZ NASZĄ APLIKACJĘ

Jedziesz samochodem? Nie możesz oglądać meczu, ale z chęcią posłuchasz na żywo?

Pobierz naszą aplikację mobilną z funkcją czytania wyniku!

Na dodatek będą go podawać Karol Kłos z PGE Skry Bełchatów i jedna z największych gwiazd kobiecej siatkówki ostatnich lat – Ania Werblińska. Pobierz, posłuchaj, kibicuj PlusLidze i Lidze Siatkówki Kobiet.

 
 
 
sponsorzy
media
partnerzy

Ten serwis wykorzystuje pliki cookies

Używamy cookies i podobnych technologii m.in. w celu świadczenia usług i w celach statystycznych. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce, w jej ustawieniach. Jeżeli wyrażasz zgodę na zapisywanie informacji zawartej w cookies, kliknij „Zamknij”. Jeżeli nie wyrażasz zgody – zmień ustawienia swojej przeglądarki. Więcej informacji znajdziesz w naszej Polityce cookies

Zamknij