Krzysztof Mecner  |  21.08.2019 godz. 10:05  |   0

Piękna karta biało-czerwonych


Polskie siatkarki rozpoczynają walkę w 31. edycji mistrzostw Europy. Po dramatycznych kwalifikacjach olimpijskich wzrosły nadzieje polskich kibiców na dobry występ w mistrzostwach Starego Kontynentu, gdyż jak się wydaje Polki zrobiły w ostatnim czasie ogromny postęp. Jak pokazał mecz z Serbią, która będzie bronić tytułu mistrza Europy, są w stanie nawiązać walkę z wszystkimi europejskimi rywalami. Własny parkiet powinien być dodatkowym atutem.

Nasza kobieca reprezentacja zapisała piękną kartę w historii mistrzostw Starego Kontynentu. W trzydziestu dotychczasowych edycjach zdobyliśmy 11 medali i tylko raz w 1993 r. po przegranych kwalifikacjach z Chorwacją nie uczestniczyliśmy w mistrzostwach. Polki już na pierwszych mistrzostwach Europy rozegranych w 1949 r. zdobyły brązowy medal za ZSRR i Czechosłowacją, a potem z tymi dwoma nieistniejącymi już krajami przez lata walczyły o europejski prymat. Nasza reprezentacja zdobywała zawsze medale w pierwszych ośmiu edycjach mistrzostw, ale były to medale srebrne i brązowe. Najbliżej tytułu Polki były w 1963 r. w Konstancy, gdy w decydującym meczu z ZSRR prowadziły, ale wtedy jedna z rywalek prawdopodobnie celowo skoczyła na nogę naszej siatkarki - grającej kapitalny mecz Danuty Kordaczuk-Wagner, co odmieniło losy tego decydującego meczu. Do 1971 r. jednak zawsze stawaliśmy na podium, co świadczyło o bardzo wysokim poziomie gry naszej kadry. Ten ostatni medal miał jednak nieco gorzki posmak. Polska przegrała bowiem, nie tylko z ZSRR, ale też z Czechosłowacją, a to niestety oznaczało, że Polki nie pojechały potem na igrzyska olimpijskie do Monachium.

ZSRR przez lata był bezkonkurencyjny. Tego rywala Polki pokonały pierwszy raz na ME dopiero w 1979 r. Kadrę trenował wtedy Hubert Wagner, który prowadził to spotkanie w szalonym stylu, zmieniając na raz po pięć zawodniczek, czym zupełnie „namieszał w głowie” Karpolowi i odniósł sensacyjne zwycięstwo 3:2. Niestety ta wygrana nic nie dała, gdyż Polki przegrały dzień później z Rumunią i nie awansowały do grupy finałowej.

Na kolejny medal czekaliśmy aż 22 lata. Wtedy kadrę objął Andrzej Niemczyk i sensacyjnie wywalczył z nią tytuł mistrzowski w 2003 r., pierwszy w naszej historii. Zresztą cała ta dekada była bardzo udana dla polskich siatkarek. W 2005 r. kadra Niemczyka obroniła złoty medal, po niesamowitych meczach z Rosją i finale z Włochami. Potem w 2007 r. było jeszcze „pechowe” czwarte miejsce, a w 2009 r. przed łódzką publicznością Polki prowadzone przez Jerzego Matlaka i Piotra Makowskiego zdobyły brązowy medal, pokonując w „małym finale” bardzo pewnie reprezentację Niemiec.

Niestety, cztery kolejne starty w ME już udane nie były. „Złotka” Niemczyka powoli odchodziły z reprezentacji, a godnych następczyń nie udało się znaleźć. Polki zajmowały w tych czterech minionych startach odpowiedni piąte, jedenaste, ósme i dziesiąte miejsce, odbiegając poziomem gry od najlepszych europejskich reprezentacji.
Systematyczna praca Jacka Nawrockiego powoli jednak zaczyna przynosić efekty. Polki dobrze spisywały się w Lidze Narodów, gdzie po raz pierwszy od lat grały w finałowej rozgrywce, potem udanie zaprezentowały się w olimpijskich kwalifikacjach, gdzie były o włos od pokonania mistrzyń świata – Serbii. To wszystko daje nadzieję, na udany start w 31. edycji mistrzostw Europy, a po cichu liczymy, że Polki wmieszają się do grona drużyn walczących o medale.

Z pewnością nie podopieczne trenera Nawrockiego są faworytkami mistrzostw. Za takie wszyscy uważają drużyny Serbii, Rosji, Włoch, Holandii czy współgospodarza mistrzostw Turcji. Jednak z tymi ekipami Polki już wygrywały, więc jest nadzieja, że poradzą sobie i w finałach tegorocznych mistrzostw.
Dobry start w mistrzostwach powinien zapewnić Polkom także drugą szansę walki o igrzyska olimpijskie, co jest z pewnością nadrzędnym celem. Będzie jednak szalenie trudno zakwalifikować się na igrzyska, gdzie jest tylko 12 miejsc, a znakomitych drużyn znacznie więcej.

Paulina Maj jest ostatnią w kadrze Nawrockiego siatkarką pamiętającą jak „smakuje” medal mistrzostw Europy. Grała bowiem, na pamiętnych mistrzostwach w 2009 r. i jak sama mówiła w telewizyjnym wywiadzie, chce być „taką łączniczką” między medalowymi startami. Polscy kibice mają podobne nadzieje i z pewnością będziemy ściskać kciuki za polskie siatkarki. Oby tak jak w odległych czasach i pierwszej dekadzie XXI wieku dostarczały nam pozytywnych emocji.

 

Autorytet w dziedzinie sportu. Wieloletni dziennikarz sportowy. Współpracował z dziennikiem „Sport” oraz był komentatorem meczów siatkówki dla telewizji Eurosport. Autor wielu publikacji poświęconych historii siatkówki, m.in. „Historia siatkówki. Mistrzostwa Europy”.

 
 
Do listy
...

Newsletter

POBIERZ NASZĄ APLIKACJĘ

Jedziesz samochodem? Nie możesz oglądać meczu, ale z chęcią posłuchasz na żywo?

Pobierz naszą aplikację mobilną z funkcją czytania wyniku!

Na dodatek będą go podawać Karol Kłos z PGE Skry Bełchatów i jedna z największych gwiazd kobiecej siatkówki ostatnich lat – Ania Werblińska. Pobierz, posłuchaj, kibicuj PlusLidze i Lidze Siatkówki Kobiet.

 
 
 
sponsorzy
media
partnerzy

Ten serwis wykorzystuje pliki cookies

Używamy cookies i podobnych technologii m.in. w celu świadczenia usług i w celach statystycznych. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce, w jej ustawieniach. Jeżeli wyrażasz zgodę na zapisywanie informacji zawartej w cookies, kliknij „Zamknij”. Jeżeli nie wyrażasz zgody – zmień ustawienia swojej przeglądarki. Więcej informacji znajdziesz w naszej Polityce cookies

Zamknij