Autor:RM, fot. Maciej Goclon
  11.02.2020 godz. 15:33  |   0

Michaela Mlejnkova: w środę czeka nas ciężkie zadanie


LIGA SIATKÓWKI KOBIET: Pani wejście na boisko w meczu z Bielskiem bardzo pomogło drużynie i podobnie jak w Policach przyczyniło się do zwycięstwa Developresu.

MICHAELA MLEJNKOVA (czeska przyjmująca Developresu SkyRes Rzeszów): Dla mnie to wspaniałe uczucie kiedy wchodząc do gry w trakcie spotkania mogą wesprzeć zespół i zagrać swoją najlepszą siatkówkę. Myślę, że mecz z Bielskiem był jednym z moich najlepszych w barwach Developresu. Czułam się świetnie na boisku i cieszę się, że mogłam pomóc drużynie.

- W ataku zanotowała pani niesamowitą skuteczność (ponad 61 proc.), przypominającą statystyki z siatkówki męskiej.

- Byłam w tym meczu w bardzo dobrej dyspozycji i czułam się znakomicie.

- W meczu z BKS-em od pewnego momentu mocno rywalizowałyście z Pani rodaczką – Andreą Kossanyiovą o miano najskuteczniejszej zawodniczki spotkania.

- Andrea zagrała również bardzo dobry mecz. Znamy się bardzo dobrze z gry w reprezentacji Czech i jesteśmy dobrymi koleżankami. Czasami udało nam się zatrzymać jej ataki po przekątnej, ale ogólnie Bielsko razem z Andreą i Olivią Różański robiło bardzo dobrą robotę na skrzydłach. Największe problemy miałyśmy w trzecim secie, ponieważ wtedy przestałyśmy grać agresywnie i to od razu miało przełożenie na wynik. Na szczęście czwartą partię znów zaczęłyśmy z większym animuszem. Potem Bielsko jeszcze na nas naciskało, ale w końcówce zagrałyśmy już lepiej od rywalek.

- Rywal mocno się wam postawił i nie miałyście z bielszczankami łatwej przeprawy. Być może też po serii meczów z trudnymi przeciwnikami, jak z Budowlanymi, Chemikiem i Busto Arsizio, nie byłyście w stanie utrzymać tego samego poziomu koncentracji?

- Mamy za sobą naprawdę intensywny okres gry w styczniu i teraz w lutym. Na pewno ciężko jest utrzymać w każdym meczu taki sam poziom gry i wygrywać z rywalkami po 3-0. Z Bielskiem miałyśmy problemy zwłaszcza w pierwszym i trzecim secie. Na początku meczu grałyśmy poniżej naszego normalnego poziomu gry, ale biorąc pod uwagę całe spotkanie dobrze wykonałyśmy swoją pracę.

- Już w środę czeka was ponowne starcie z bielszczankami, tym razem w ćwierćfinale Pucharu Polski. Ciężko wyobrazić sobie Final Four Pucharu Polski bez Developresu, ale BKS pokazuje, że jest groźnym i niewygodnym rywalem.

- Czeka nas ciężkie zadanie, bo to są inne rozgrywki i tylko jeden mecz zadecyduje o tym, która z drużyn pojedzie na turniej finałowy do Nysy. Musimy dać z siebie wszystko. Mam nadzieję, że jeśli zagramy przynajmniej na tym samym poziomie, jak w sobotę, a może jeszcze trochę lepiej, to powinno to wystarczyć do zwycięstwa. Nie możemy jednak zakładać tej wygranej z góry, tylko wyszarpać ją na boisku.

- Po dziewczynach z Bielska widać było duże rozczarowanie po porażce. One miały pewnie poczucie, że były bliskie sprawienia niespodzianki i w środę na pewno pokażą lwi pazur.

- Rzeczywiście, bielszczanki mocno na nas naciskały i były bliskie doprowadzenia do tie-breaka. Rywalki zasłużyły na słowa uznania. Zagrały naprawdę dobre spotkanie. My jednak okazałyśmy się odrobinę lepsze i to jest najważniejsze.

- Czy bardzo przeżywała pani odpadnięcie z Pucharu CEV po znakomitym meczu przeciwko Busto Arsizio, w którym byłyście w stanie odrobić straty z Włoch, ale przegrałyście złotego seta?

- Z Włoszkami w rewanżu rozegrałyśmy świetny mecz. Po tym jak wygrałyśmy 3-0 wszyscy na hali bardzo się cieszyli. Ja również nie ukrywałam radości, ale zdawałam sobie sprawę, że to jeszcze nie koniec rywalizacji, bo złoty set rządzi się swoimi prawami i wszystko w nim może się zdarzyć. Niestety, nie zaczęłyśmy tego seta najlepiej i wyglądało to tak, jakbyśmy czekały na to co zrobią rywalki zamiast grać swoje. Przegrałyśmy niepotrzebnie kilka akcji i tak to się potoczyło.

- W poprzedniej rundzie w rywalizacji z Miluzą, to wy wystąpiłyście w roli Włoszek przegrywając rewanż we Francji, ale wygrywając złotego seta.

- No właśnie. To jest już trochę jak loteria. Raz się wygrywa tego seta, a raz przegrywa.

- Teraz możecie się już jednak w pełni skupić na rywalizacji w LSK i w Pucharze Polski, co też ma swoje dobre strony.

- Myślę, że nic nie dzieje się bez przyczyny i wszystko ma swoje uzasadnienie. Pozytywem w tej sytuacji jest to, że będziemy miały więcej czasu na przygotowanie się do spotkań ligowych i zregenerowanie sił.

- Czy po bardzo dobrych występach w Policach i teraz z Bielskiem, kiedy okazała się pani prawdziwym asem w talii kart trenera Antigi, myśli pani, że jest bliżej do wywalczenia sobie miejsca w podstawowej szóstce?

- To nie jest pytanie do mnie. Ja oczywiście staram się jak najlepiej pracować i wywalczyć sobie miejsce w składzie, ale decyzje kadrowe należą do trenera. Trener wie co robi i na pewno ma swoje spostrzeżenia oraz zamysł naszej gry. Trzymając mnie na ławce rezerwowych trener wie, że może mnie w razie potrzeby wystawić do gry albo na ataku albo na przyjęciu. Ma to więc swoje uzasadnienie. Ja natomiast jestem cały czas gotowa do gry.

 Przejdź do forum (0)

Dołącz do rozmowy o tej wiadomości na forum

POWIĄZANE INFORMACJE

...
...

Newsletter

POBIERZ NASZĄ APLIKACJĘ

Jedziesz samochodem? Nie możesz oglądać meczu, ale z chęcią posłuchasz na żywo?

Pobierz naszą aplikację mobilną z funkcją czytania wyniku!

Na dodatek będą go podawać Karol Kłos z PGE Skry Bełchatów i jedna z największych gwiazd kobiecej siatkówki ostatnich lat – Ania Werblińska. Pobierz, posłuchaj, kibicuj PlusLidze i Lidze Siatkówki Kobiet.

 
 
 
sponsorzy
media
partnerzy
partnerzy instytucjonalni

Ten serwis wykorzystuje pliki cookies

Używamy cookies i podobnych technologii m.in. w celu świadczenia usług i w celach statystycznych. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce, w jej ustawieniach. Jeżeli wyrażasz zgodę na zapisywanie informacji zawartej w cookies, kliknij „Zamknij”. Jeżeli nie wyrażasz zgody – zmień ustawienia swojej przeglądarki. Więcej informacji znajdziesz w naszej Polityce cookies

Zamknij